Wydana w 1950 roku powieść autorstwa amerykańskiego pisarza A. E. van Vogta, znana w Polsce zarówno jako „Podróż Kosmicznego Ogara”, jak i „Misja Międzyplanetarna”, to jedno z tych dzieł, które ukształtowały oblicze gatunku science fiction. Van Vogt bezsprzecznie pozostaje autorem wielce zasłużonym dla fantastyki naukowej, choć współczesny czytelnik może podchodzić do jego twórczości z pewną rezerwą. Zdarza się, że osoby biegle poruszające się we współczesnej literaturze próbują za wszelką cenę zdyskredytować osiągnięcia dawnych dekad, przyjmując dzisiejszy postęp za pewnik i jedyną miarę wartości. Zapominają przy tym o niezwykle istotnej kwestii: dawnej fantastyce towarzyszy unikalny koloryt i specyficzny, niemal folklorystyczny urok, którego nie sposób dziś podrobić. Za kilkadziesiąt lat współcześni krytycy najpewniej sami znajdą się w pozycji tych, których z takim zapałem atakują. Mimo upływu czasu powieść ta wciąż broni się jako pasjonujący powrót do podstaw science fiction, gdzie człowiek, stając w obliczu ogromu kosmosu, zmuszony jest powrócić do roli uważnego obserwatora.

Tytułowy statek, nawiązujący do słynnego okrętu HMS Beagle Karola Darwina, przemierza międzygalaktyczne pustki, niosąc na pokładzie niemal tysiąc wybitnych specjalistów. Podróż, jaką podjął nasz gatunek, okazuje się jednak nie tylko eksploracją fizycznej przestrzeni, ale w dużej mierze bardzo trudnym powrotem do naszego własnego „Ja”. Książka przedstawia cztery wciągające przygody załogi „Ogara Kosmosu”, z których każda skupia się na tym, co reprezentujemy jako istoty inteligentne. Spotkanie z całkowicie nieznanymi światami, w których przestają obowiązywać ludzkie prawa i zasady logiki, przyspiesza w załogantach ciąg nieoczekiwanych myśli i odruchów. W momentach, w których jako ludzie jesteśmy pewni, co należy zrobić, nasze standardowe wybory okazują się całkowicie nietrafione. Co więcej, zauważalnym problemem – wytykanym często przez wnikliwych czytelników – jest rażące wręcz założenie bohaterów, że niemal wszystko można przezwyciężyć siłą. Trudno uwierzyć w zjednoczoną ludzkość, która osiągnęła gwiazdy, a w obliczu wyzwań ma za swój główny argument przemoc. Chciałoby się wręcz krzyknąć podczas lektury, że zupełnie nie tędy droga.
Na tym pełnym napięć tle, pomimo dość zwięzłej fabuły książki, ciekawie rozwija się postać głównego bohatera, doktora Elliotta Grosvenora. Jako jedyny na statku reprezentuje on neksjalizm – naukę dążącą do łączenia szerokiej wiedzy z różnych dyscyplin. Grosvenor staje się kimś znacznie więcej niż tylko kolejnym nazwiskiem w rejestrze załogi; jego wpływ na współtowarzyszy jest tak potężny, że podczas lektury zaczynamy się zastanawiać, czy aby sam nie ulega najgorszej możliwej żądzy, jaką jest absolutna chęć rządzenia statkiem. To intrygujący zarys psychologiczny, jednak nie wszystkie postacie mogą pochwalić się podobną głębią. Wyraźnym problemem jest postać głównego archeologa wyprawy, Kority, wokół przemyśleń którego zbudowano istotny wątek opowieści. O ile od badacza wymaga się korzystania z niezwykle szerokiego spektrum wiedzy, o tyle Korita opiera się na jednym, powierzchownym założeniu wałkowanym nieustannie przez całą książkę. Kłuje to w oczy tym bardziej, że uwydatnia miażdżące braki autora w znajomości nauk ścisłych. Van Vogt próbuje łatać te dziury wiedzą z zakresu zarysu społeczeństw, lecz niestety tu również widoczne są dotkliwe braki i uproszczenia.
Mimo tych potknięć, konkretne zagrożenia, z jakimi mierzy się załoga „Ogara Kosmosu”, wciąż potrafią zafascynować formą. Od spotkania z Coeurlem – drapieżnym bytem przypominającym kota z mackami, który udaje głupie zwierzę, by zinfiltrować statek, przez destrukcyjny, telepatyczny kontakt z ptasią rasą Riimów, po klaustrofobiczny horror starcia ze szkarłatnym Ixtlem, wykorzystującym ludzi jako inkubatory dla swoich jaj. Zwolennicy powieści dostrzegają w tych potworach ogniskową naszych własnych lęków i nadziei. To, co jest w nas złe, błędnie odczytujemy w innych formach życia, mając podświadomą nadzieję, że zło zostanie z nas wyjęte za sprawą jakiejś magicznej ręki. Finałowe starcie z galaktyczną, pożerającą życie świadomością zwaną Anabisem to ostateczny test dla załogi, by nie wpuścić zguby do własnego domu.
Choć „Misja Międzyplanetarna” porzuciła gdzieś po drodze ów głęboki, introspektywny potencjał na rzecz szybkiej akcji, jej dziedzictwo kształtuje kulturę po dziś dzień. Konstrukcja powieści stała się kanwą dla serialu Star Trek, motyw Ixtla widać jak na dłoni w koncepcie filmowego „Obcego”, a potwory takie jak Coeurl odnalazły swoje stałe miejsce w światach Final Fantasy czy Dungeons & Dragons. Może te fabularne i naukowe uproszczenia to po prostu kwestia ponad siedmiu dekad, jakie upłynęły od premiery powieści. A może van Vogt, nawet jeśli nieświadomie, pokazał nam najważniejszą prawdę: że bez względu na to, jak daleko w kosmos polecimy, nigdy nie uciekniemy od własnej natury. Jedno i drugie niekoniecznie musi się wykluczać.
Metryczka książki
-
Tytuł oryginalny: The Voyage of the Space Beagle (od 1952 roku wznawiana również pod tytułem Mission: Interplanetary)
-
Tytuł polski: Misja międzyplanetarna (występuje również dosłowne tłumaczenie: Podróż Kosmicznego Ogara)
-
Autor: Alfred Elton van Vogt (A. E. van Vogt)
-
Gatunek: Science fiction, space opera (powieść typu fix-up)
-
Język oryginału: Angielski
-
Data i miejsce pierwszego wydania (świat): 8 września 1950, Stany Zjednoczone (Wydawnictwo: Simon & Schuster)
-
Data i miejsce pierwszego wydania (Polska): 1972 (Wydawnictwo: Iskry, wydana w ramach serii „Fantastyka-Przygoda”)
-
Pierwszy polski przekład: Zofia Kierszys
-
Struktura utworu: Książka jest kompilacją (tzw. fix-up) złączoną z czterech krótszych form, które autor publikował wcześniej w magazynach branżowych:
-
Black Destroyer (pierwodruk: „Astounding”, lipiec 1939)
-
War of Nerves (pierwodruk: „Other Worlds”, maj 1950)
-
Discord in Scarlet (pierwodruk: „Astounding”, grudzień 1939)
-
M33 in Andromeda (pierwodruk: „Astounding”, sierpień 1943)
-